poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Zaczarowana Kreta-Part I

       " Kreta jest blee"- tak odpowiedziałam mamie kilkanaście lat temu, gdy byliśmy na wspólnych rodzinnych wakacjach na Krecie. Nie przypuszczałam, że odwiedzę to miejsce jeszcze raz, a jednak..
       Siedząc na pokładzie samolotu usłyszeliśmy " Welcome in Hania? Szania? Whatever".
Przywitał nas chłodny wietrzyk, jednak byliśmy pełni nadziei, że pogoda się zmieni. Nie spodziewaliśmy się dużo po kwietniowej aurze, jednak po długiej zimie chcieliśmy się chociaż trochę wygrzać. Z lotniska dojechaliśmy do miasta autobusem. Wysiadając zaczepiła nas pewna greczynka oferując nocleg. Na początku byliśmy sceptycznie nastawieni, jednak po chwili rozmowy daliśmy się skusić- jak się okazało nie mogliśmy podjąć lepszej decyzji.
Hostel położony jest w centrum miasta. Właścicielka okazała się naszym Aniołem Stróżem. Poinstruowała nas gdzie powinniśmy pojechać, co warto zobaczyć, dała namiary do restauracji w których można zjeść tanio i smacznie. Po zakwaterowaniu ruszyliśmy na miasto po zapasy greckich trunków. Cały wieczór spędziliśmy siedząc na kamiennych wałach, delektując się szumem fal, smakiem greckiego wina i pięknymi widokami oświetlonej Chanii.
         Rankiem obudziłam się jako pierwsza. Otworzyłam okiennice i...moim oczom ukazał się wręcz nierzeczywisty widok na Marine, a za nią piękne, rozległe, granatowe morze. Ciężko było mi uwierzyć w ten bajkowy obrazek. Tego też dnia wyruszyliśmy odkrywać tajemnice jakie kryło starożytne miasto. Rankiem wszystko wyglądało inaczej. W okół portu ciągnęły się tawerny i restauracje zachęcając do spróbowania lokalnych potraw. Na miejscowym targu sklepikarze prześcigali się w promowaniu swoich produktów, częstując przechodnich turystów. Można tu było kupić wszystko, od suszonych owoców, różnorodne oliwki i oliwy, pamiątki, po świeże owoce morza lub już przyrządzone.
Stare miasto znajduje się w obrębie portu weneckiego, latarni morskiej oraz malowniczej starówki z fontanną pośrodku. Do atrakcji Chanii  można zaliczyć:
-Twierdzę Firksa, w której znajduje su e Kreteńskie Muzeum Morskie;
- Meczet Janczarów- przy wybrzeżu portowym;
- Kościół Agios Nikolaos
- Kościół Agii Anargyri- prawosławna świątynia, ociekająca srebrem z pięknymi freskami;
- Bazar- targowisko umieszczone na planie krzyża , o którym wspomniałam wcześniej.

Jeśli chodzi o plaże w obrębie miasta możemy znaleźć dwie piaszczyste i dwie żwirowane. Są one jednak niewielkie i w porównaniu do tych w okolicach Chanii mało atrakcyjne.

       

                                                                 Greek swendisch excavations
        Ruiny pierwszego starożytnego miasta na Krecie. To właśnie w Chanii a nie w  Knossos, jak   powszechnie się uważa, zostało założone pierwsze miasto.

Katedra w Chanii

Grecka sałatka 

Lokalne potrawy-Musaka i Stuffed

Nie mogło zabraknąć greckiego ouzo

Wejście do Muzeum Folkloru w Chanii 



sobota, 13 kwietnia 2013

J'aime Paris!

             
                Istnieje teoria, która mówi, że Paryż albo się kocha,albo nienawidzi. Sądzę, że rzeczywiście coś w tym jest, gdyż pytając ludzi mających okazje być w tym mieście, co o nim myślą, rzeczywiście spotykałam się tylko z tymi dwoma odpowiedziami bez rozbieżności.
                W Paryżu miałam okazję być wielokrotnie, podziwiając go o różnych porach roku. Pierwszy raz zawitałam do tego miasta wiosną. Byłam mile zaskoczona kiedy z oblodzonej i zaśnieżonej Polski powitało mnie słoneczne miasto, w którym akurat zakwitały żonkile. Pamiętam, jak czułam się kiedy pierwszy raz z oddali zobaczyłam Wieżę Eiffla. Byłam niesamowicie podekscytowana i nie mogłam się doczekać kiedy wysiądę z autokaru i zacznę odkrywanie tego historycznego miasta. Nie muszę dodawać, że należę do grupy ludzi zakochanych w Paryżu. Nie sądziłam tylko, że moja reakcja będzie aż tak pozytywna. Odwiedzając wiele stolic europejskich, to właśnie jest jedyna do której wracałam wielokrotnie, za która tęskniłam i w której czułam, że chciałabym zostać na zawsze.
                   Stolica nie trzeba nikomu mówić rzeczywiście jest ogromna, ale też w przeciwieństwie np do Rzymu, bardzo łatwo się po niej poruszać, panuje tu ład i harmonia. Ciężko się zgubić, komunikacja jest bardzo dobrze rozwinięta. Sam Paryż nie jest duży i obejmuje swym zasięgiem obszar gdzie znajdują się główne zabytki. Bardzo rozległe natomiast są jego dzielnice. Stacje metra umiejscowione są przy większości bardziej znanych obiektów. Dostępnych jest 16 linii (bilet-1,5 euro). Osobiście jednak nie polecam ich zbyt często używać, ponieważ po obu brzegach Sekwany co krok jest coś wartego zobaczenia. Jedynie dalej znajduję się Bazylika Sacré-Cœur czy La Défense. Warto udać się też do Wersalu, do którego dostaniemy się za pomocą szybkich kolei miejskich RER. W weekendy studenci mają możliwość skorzystania z biletów obowiązujących na wszystkie linie metra i szybkich kolei za 6,60 euro. Jeśli chodzi o kontrole w pociągach czy metrze- nie spotkałam się z nimi w Paryżu, aczkolwiek bez biletu nie przejdziemy przez bramki ( wielokrotnie widziałam, że ludzie przez nie przeskakiwali). 
Jeśli odwiedzamy Paryż w sezonie letnim, chcąc zobaczyć najbardziej popularne miejsca musimy uzbroić się w cierpliwość ze względu na kolejki. Wieża Eiffla jest dostępna zwiedzającym od poniedziałku do niedzieli w godzinach 9:30-23:00. Za wjazd na pierwsze i drugie piętro zapłacimy 8 euro, zaś na samą górę – 13 euro. Wspinaczka schodami na drugie piętro „Żelaznej damy” to koszt 4,5 euro. Nie jest to mały koszt, ale uważam, że każdy kto jest w Paryżu,powinien zobaczyć jego panoramę z jednej z najbardziej znanych budowli na świecie. 
Panorame stolicy można tez podziwiać z Łuku Triumfalnego.
W każdą przedostatnią niedzielę miesiąca wejście do Luwru jest darmowe.
www.hostelworld.com- strona która pomoże w znalezieniu hostelu.
Pamiątki polecam kupować przy Bazylice Sacré-Cœur, ceny są tu o kilka euro niższe niż w pozostałej części Paryża. 
Uważajmy w sklepach gdyż sprzedawcy często oszukują na reszcie i wydają mniej niż powinni! 
Poruszałam się po dzielnicach, które miały opinie niebezpiecznych, jednak nigdy nic złego mnie nie spotkało, nie potrafię więc ustosunkować się do kwestii bezpieczeństwa w tym mieście. 

Co mnie najbardziej zauroczyło w Paryżu? Zdecydowanie jego spokój, małe sklepiki wzdłuż Sekwany sprzedające francuskie książki, plakaty w stylu pin-up z dziewczynami z Moulin Rouge, kasztany na Avenue des Champs-Élysées. Pijąc kieliszek wina w restauracyjce przy Łuku Triumfalnym czułam się jak prawdziwa paryżanka. I to niesamowite uczucie tęsknoty. Sama sobie się dziwie jak bardzo tęsknie za tym miejscem. Z jednej strony Paryż to ogromna aglomeracja z tysiącami turystów, z drugiej mimo tego, że czasem miasto może wydawać się przetłoczone, każdy może odnaleźć tutaj cząstkę siebie.