Frankfurt am Main- potocznie zwany 'małym Nowym Jorkiem'. Miasto niewątpliwie wzbudza zainteresowanie. Moim zdaniem jest też dużo ciekawsze od stolicy- Berlina. Frankfurt mogę określić, jako niesamowicie podzielony kulturowo. Niejednokrotnie miałam wrażenie, że więcej tu obcokrajowców niż rodowitych niemców. Wcześniej mi to nie przeszkadzało. Teraz kiedy mieszkam w Poczdamie, widzę ogromne różnice między mentalnością ludzi ze wschodu i zachodu. Niestety nie wszyscy są tak mili jakbyśmy chcieli. I to nie są mili tylko z jednego powodu- nie jesteśmy Niemcami. Zresztą nawet Niemcy mieszkający na zachodzie niejednokrotnie spotkali się z nieuprzejmością ludzi ze wschodu właśnie ze względu na drobne różnice w akcencie.
Wracając do Frankfurtu, onieśmiela on swoją wielkością i nowoczesnością. Z folklorem możemy się spotkać jedynie na Rynku. Uwielbiam to miasto za jego porządek organizacyjny oraz za tętniące w nim życie. Frankfurt ciągle dostarcza nowych rozrywek. Organizowane są tygodnie różnych państw europejskich podczas których możemy posłuchać muzyki, napić się piwa i zakosztować w specjałach danej kuchni. Jedna z ulic we Frankfurcie szczególnie mi się podoba. Długa i na pozor szara...ulica...Możemy tu znaleźć kuchnie z całego świata raczej jedynie poza kuchnią niemiecką. Ceny są przystępne, a jedzenie bardzo dobre.
Frankfurt tanim miastem nie jest. Pokój w Hostelu w centrum znajdziemy za ok 19E. Dojazd z lotniska Frankfurt Hahn kosztuje 14E. Loty Ryanairem- ok. 80zł w dwie strony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz